Prywatny:

Przepraszam za wczoraj, przepraszam za czwartek i moje zachowanie w sobote, przepraszam za wszystko. Proszę z całego serca byś to przeczytała.
Nigdy nie napisałem nikomu tak osobistego listu. To jest wyraz mojego głębokiego uczucia jakie do Ciebie żywię.

Jak zobaczyłem Cie w sobotę, to zacząłem fatalnie, przedrzeźniłem Cie i to było złe w kontekście tego co się wydarzyło. To było okrutne. Nie mam w sobie słów, które sprawią, że pomyślisz o mnie lepiej. Rozczarowałem Cie i zburzyłem wszystko. Zaprzepaściłem całą naszą relacje, W KTÓREJ GŁĘBOKO MI NA TOBIE ZALEŻY.

Proszę przeczytaj kilka słów ode mnie dla Ciebie.

Z jakiegoś powodu nie wyrobiłem w Tobie poczucia, że możesz na mnie liczyć, i popełniłem w tym wielki błąd myśląc że to co zrobiłem wcześniej, w tych dobrych momentach, w zupełności wystarczało. Dla mnie wpuszczenie Ciebie do domu było przełamaniem wszelkich barier. Byłem wcześniej w popieprzonym związku i bardzo się bałem kolejnego. Pamiętam jak przybiegłaś do mnie na kocioł Łomniczki i żałowałem że nie pojechałem z Tobą do Bolesławca jak mnie zapraszałaś. Ale byłem wtedy trochę speszony, za to jednak przytuliłaś mnie wtedy mocno przy aucie. Po jakimś czasie przyszła nasza mała drama, kiedy wysyłałaś mi wiadomości głosowe i już chciałaś kończyć naszą relacje bo nie odbierałem telefonu. To był dla mnie pierwszy znak, że psuje coś ważnego. Powinienem był przeciąć szybciej te wiadomości od Ciebie i powiedzieć – to ja przepraszam. Bałem się swoich emocji, ja nie umiem sobie z nimi radzić. Zostało we mnie to, że za długo nie odpowiadałem. Byłem wtedy może rok, dwa po dość traumatycznej sytuacji. Byłem w sobie zamknięty. Na szczęście wszystko wtedy dobrze się skończyło. I to były piękne miesiące. Po raz kolejny bardzo mocno dałem Ci się we znaki z wyjazdem do Warszawy. Opóźniłem go chyba o tydzień. Pamietam że na drodze pojawiła się robota. Wiem, że wystawiłem Twoją cierpliwość na próbę. Pamiętam tą scenę, jak byliśmy pod prysznicem i Ty się do mnie odwróciłaś, to miałaś tak nieprawdopodobnie piękny wyraz twarzy… patrzyłaś mi się prosto w oczy. Gdzieś pomiędzy tym okresem powiedziałaś mi że mnie kochasz. Wiem, że zrobiłaś to pierwsza i ja odpowiedziałem. Pamiętam praktycznie wszystko co razem robiliśmy z malutkimi gestami włącznie. Wiem, że byłaś za mną. Ja otworzyłem się później, bo zaufałem Ci z całego serducha. Pamiętam jak strasznie się cieszyłem, że wygrałaś Śnieżkę, mimo że byliśmy wtedy na stopie aspirującej, to miałem łzy w oczach których nigdy nie widziałaś. Cieszyłem się bardzo że mogłem być tego częścią. Przepraszam, że tak skacze niechronologicznie. Te rzeczy mam w głowie jak w pamiętniku. To są jedne z najpiękniejszych chwil w moim życiu a ja… cóż warto to powiedzieć… nigdy się w nikim tak nie zakochałem jak w Tobie. Te słowa są prawdziwe. Nigdy nie napisałem dziewczynie czegoś podobnego. Wiedz, że jak szedłem ostatnio z Tobą po piaskach i Cię ściskałem i całowałem w policzek głęboko to ja chciałem się Tobą nacieszyć bo nie wiedziałem kiedy znów się zobaczymy. Ja przyjąłem już wtedy założenie, że coś jest nie tak, że to się sypie, jest jakiś mur, więc pozostało mi nacieszyć się tobą chwilą. Dlaczego zrobiłem to co zrobiłem w czwartek ? Nie wiem, nie umiem Ci odpowiedzieć. Popełniłem jeden z największych błędów w swoim życiu. Postaram Ci się na spokojnie opisać jaka jest moja perspektywa. Budimex bardzo chciał żebym zrobił im film na piątek rano, bo przyjedzie prezes z warszawy i chce ten głupi film zobaczyć przy okazji. Poczułem ogromną presje. Zadzwoniłaś, z pytaniem że już jedziesz. Ja odpowiedziałem, że wskoczył mi ten Budimex i będę pewnie po nocy siedział, ale możesz przyjechać nocować, a ja będę się kręcił trochę. Odmówiłaś, powiedziałaś, że weźmiesz bookinga, bo musisz się wyspać. Bardzo mi głupio że nie zareagowałem. Dlaczego ? Nie wiem czemu. Naprawdę nie wiem tego. Może trochę było tak, że czułem, że i tak już podjęłaś decyzje i nic mi po przekonywaniu, to mi się nie uda. Niepotrzebnie powiedziałem o tym Budimexie. Wiem, że rozmawialiśmy też o aucie, że może nie ruszyć. Odpowiedziałem, że możesz wziąć volvo, ktore stoi, chociaż bez przeglądu, Ty na to odpowiedziałaś, że zdarzyło Ci się jeździć bez przeglądu z pół roku. Tutaj też powinienem zareagować i Ci je przywieźć. Pamiętam, że wziąłem kluczyk i sprawdziłem czy ruszy, płyny i inne. Przepraszam. W tym całym porąbanym montażu wysłałem Ci tylko głupiego smsa w stylu, czy udało się znaleźć nocleg a z rana zapytałem tylko czy auto ruszyło. Nie wiem czemu tak postąpiłem. To był błąd za błędem z mojej strony. Nie zrozumiałem, że przecież 1000 biegaczy skorzysta z bookinga i ciężko Ci będzie znaleźć nocleg. PRZEPRASZAM CIĘ…. Naprawdę zawiodłem Cię.

Bardzo chce Ci jeszcze opowiedzieć o jednej rzeczy. Psuło nam się od jakiegoś czasu wszystko. Nasze drogi zaczęły się rozchodzić. Jasne, że to zauważyłem. Widziałem i widzę w tym swoją winę. Pamiętam jak na kręceniu dla Questa, mówiłem o mieszkaniu razem. Wspominałem, że dobrze by było ale gdzie w jednej kawalerce i tej małej kitce się pomieścimy. Trzeba było znaleźć dwupokojowe, ale pamiętam ze mówiliśmy że to dla nas bedzie koszt. Nie wiem czy ja bym z rachunkami dał rade i Ty. Sprawdzałem koszta że dwupokojowe mieszkanie to 2500 tys miesięcznie. Przyznaje chwilowo odpuściłem i zapomniałem o tym temacie. Mogłem to wyartykułować bardziej i powinno to wybrzmieć.

Chciałem też bardzo skupić się na pewnym aspekcie w naszej komunikacji . Bardzo często jest ona zaburzona ze względu na to że jest elektroniczna. Nie mamy wspólnego realnego kąta. Dla mnie to nie jest w ogóle problem, czerpie z tego frajdę i kocham to, ale chodzi mi o to, że może być to źródłem wielu nieporozumień. Ostatnio widzieliśmy się dosłownie z dwa razy. W mojej głowie pojawiały się różne dziwne myśli jeśli można spotkać się tylko dwa razy. Nie umiałem przejąć kontroli nad tym aspektem w naszej relacji, takimi które wymagały poprawy, zaniedbałem je. Starałem się to naprawiać bardzo nieudolnie, przyjazdami do Ciebie. Pamiętam jak przytulaliśmy się ostatnio na pożegnanie i powiedziałem że kocham cie ale nie odpowiedziałaś. Wcześniej na pustyni jeszcze odpowiedziałaś przytulona. Sądziłem, że później że w ogóle Ci na mnie nie zależy. Przestały pojawiać się buziaki. Pomyślałem że to już chyba końcówka. Poczułem obcość z twoich słów, które były wynikiem dystansu. Dla mnie to był cios i czwartek mógł być idealnym momentem ku temu, żeby znowu się spotkać i porozmawiać. Mało mieliśmy takich możliwości i żałuje że trafiło akurat na czwartek. Mało dni, czasu i przestrzeni mieliśmy. Przepraszam.

Mam nadzieje, że tam gdzie jesteś odpoczywasz…

Przepraszam jakim byłem człowiekiem. Zobacz proszę we mnie osobę, która jest pełna dziwnych zachowań,
Który musi trochę walczyć, to jest walka wewnętrzna, introwertyczna. Ja czasami jedyne co moge dać to gesty, które dla mnie dużo znaczą, ale dla innych mogą być niezrozumiałe. Myśle, że nie cechuje mnie duma i duże ego, bo jestem tego zaprzeczeniem. Nie umiem przejąć kontroli, nie mam pewnych cech osobowości, ale dla mnie…. Jesteś… wszystkim.

Przepraszam, że tak bardzo zniszczyłem wszystko.